To znowu ja, Oliwka :)
Kolejny blog, kolejne rozczarowanie. Tym
razem spowodowane awarią poprzednika, szkoda, bo bardzo go lubiłam, ale Jestem
Oliwka, więc gdziekolwiek się nie przeniosę, wszędzie będzie możliwość
przeczytania tego, co czasem ciąży mi na sercu. Mam nadzieję, że ten blog nie
nawali. Mam chwilami pewne nostalgie względem starego, więc na pewno pojawią
się na tym blogu najciekawsze poprzednie publikacje, aby przeczytać je jeszcze
raz, przeanalizować i ewentualnie wziąć je do siebie na nowo, bo jak sami
wiecie – większość życiowych prawd jest tak naprawdę niezmienna, ich echo
odbija się na przestrzeni wieków i lat. Od razu wtrącę tu swoją dygresję, na
podstawie poprzedniego stwierdzenia przypomina mi się film Pt. ,,Atlas chmur’’.
Nie polecam go osobom, które nie lubią zbytnio wytężać swojego umysłu i
otwierać go na nowe doświadczenia, bo zanudzicie się na śmierć, ale gdyby ktoś
się uparł to dotrwałby do końca. U mnie wygląda to tak samo z lekcją
matematyki, ale nie trwa ona aż trzech godzin ! Film mimo skomplikowanego
rozwoju akcji jest bardzo prosty w rozumowaniu, pokazuje, że mimo upływu lat,
dekad życie człowieka i ukryte w nim intencje są niezmienne, wracamy więc do
punktu wyjścia :) Poza tym warto obejrzeć go chociażby dla samej
charakteryzacji, bo każdy bohater, mimo że jest z innej dekady występował w
każdej z nich i to tak poprzebierany, umalowany, że z pewnością gdybym wam o
tym nie powiedziała ( i nie dowiedziała się sama z przeczytanej wcześniej
recenzji ) większości byście nie rozpoznali. Poza tym Ben Whishaw jest powodem,
dla którego warto zawiesić oko na kilka scen ( mimo, że rani moje serce, bo w
filmie jest gejem ) :(
A co u mnie ?
Nie urosłam ani centymetra, jestem może trochę bardziej
bledsza i wymęczona po nieciekawym starcie w trzeciej klasie, ale w sumie
trzymam się całkiem solidnie. Mam w planach obudzenie zaspanych ambicji, czyli
nadal tkwię w miejscu, nic się nie zmieniło. Aktualnie cierpię na przemęczenie
organizmu, nie każdy jest ze stali nierdzewnej. Doglądając rozwoju sytuacji, a
raczej niedorozwoju bo czuję się coraz gorzej, jestem przekonana w 80 %, że
jutro zostaję w domu, a jeśli zostaję w domu to i pojawi się jakaś nowsza notka,
zachęcam was do wchodzenia, nabijania oglądalności, która niestety zaczęła się
znowu liczyć od zera ooraz pozostawianiu po sobie śladów, bo jeśli wiem czego
chcą moi czytelnicy (choć nadal uważam, że piszę to dla siebie i moich
przyjaciół) to uszczęśliwiam ich poprzez pisanie na tematy dla nich konkretnie
ważne.
Pogoda za oknem nie jest łaskawa, wolałabym deszcz z
piorunami niż taki paskudny mróz :( Niebawem zabieram się do lekcji, jakiejś
ciekawej książki być może, a tym czasem życzę wam miiiiiiłego dnia, bo już
jutro czwartek, a tylko on dzieli nas od upragnionego piątku <3


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz