Jest trzecia w nocy, a ja znowu biorę się za pisanie. Nie wiem co jest takiego urokliwego w nocy, ale o innej porze dnia za cholerę się za to nie wezmę, cóż, pora zacząć.
Dla zdezorientowanych radzę przeczytać to *klik*.
Na sam początek, zwracam się do was - pesymistów, samookaleczających się, zdruzgotanych, załamanych. Pierwszą dobrą oznaką jest fakt, że to czytacie, bo to oznacza, że chcecie zmienić coś w swoim życiu. Nie posądzajcie mnie o znieczulicę, o niewyrozumiałość. Nie chcę swoimi słowami nikomu zrobić krzywdy, a wręcz przeciwnie. Jeżeli uważacie, że poruszam tematy tabu, że jest to bezczelne, to po prostu nie odwiedzajcie bloga ponownie. Wysłuchałam się wystarczająco dużo skarg przy poście o samobójcach i tak jak cenię konstruktywną krytykę, tak uprzejmie proszę, aby osoby przewrażliwione na swoim punkcie po prostu tego nie czytały, z góry dzięki, sytuacja wyjaśniona. A teraz do rzeczy.
Nie wierzę, naprawdę, nie potrafię tego przyjąć do wiadomości, że niemożliwym jest przetłumaczenie wam czy udzielenie pomocy w kwestii złego nastawienia. Skąd ta pewność siebie ? Jestem człowiekiem, przeżywam różne rozterki, wiele spraw męczy moją głowę. Byłam na samym dnie, gdzie wydawać by się mogło, niżej upaść już nie można. Może nie wgłębiajmy się w szczegóły, piszę o tym, ponieważ jest mi wstyd i to okropnie wstyd, jak niewyobrażalnie długo tkwiłam w stanie wegetacji. Kiedy czujesz, że tkwisz głęboko w bagnie, kiedy brak Ci nadziei... Nigdy nie można przestać walczyć. Przyjmijcie tę zasadę na wstępie, wyobraźcie sobie taki wielki, biały neon z napisem bijącym po oczach : Nie poddajemy się ! Poddają się słabiaki, poddają się tchórze, którzy boją się żyć, a kochacie żyć, życie jest najpiękniejszym z tego, co otrzymaliśmy. Bóg zaplanował dla was jeszcze full niespodzianek. Jeśli nie mielibyście sił do życia, to logicznym jest, że nie siedzielibyście tu i teraz, czytając to. Przeżywacie załamanie, ale nie na tyle poważne, żebyście byli w stanie zniknąć. W tabeli punktów możemy zatem zanotować pierwsze, wyraźne noty w walce z przygnębieniem, 1:0.
Z tego co mi wiadomo, ludzie raczej wierzą przeważnie w działanie czegokolwiek, po otrzymaniu wyraźnych dowodów, że określony czynnik wpływa skutecznie na drugi, okej. Jak to było ze mną, osobą równie poplątaną jak i wy ?
Było ciężko, bardzo ciężko, niewyobrażalnie. Każdy dzień się ze sobą zlewał, wszystko było flegmatyczne, bez wyrazu, bez cienia szans, paskudna monotonia, dobijająca, dołująca, przygnębienie poziom max. Byłam święcie przekonana, że starłam uśmiech z twarzy na dobre, gdzie na jego miejscu zagościł smutek w oczach. Nikt o tym nie wiedział, bo ludzie przygnębieni są zbyt dobrymi aktorami, gdzie ich główną intencją do odegrania jest ,,wszystko w porządku''. Tu występuje pierwsze nieporozumienie. Skąd ludzie mają wiedzieć, że potrzebujesz pomocy, skoro udajesz, że nie masz takiej potrzeby ? To nielogiczne, skoro swoim zachowaniem starasz się prowokować innych, do jakiegokolwiek działania. NIGDY TAK NIE RÓB. Prawdą jest, że ludzie do egzystencji potrzebują innych ludzi, stąd już od wieków zakładano stada, rodziny, grupy społeczne itd itd. Po to mamy przyjaciół, drugie połówki. Po planecie jeszcze chodzą ludzie skorzy do pomocy, serio. Z tego powodu ryzykuję nadmierną dobrocią po raz kolejny. Z racji, że swoje przeszłam, a aktualnie jestem w trakcie udzielania pomocy jednej z bliskich mi osób, postanowiłam dać wam trochę swojego wsparcia. Jeśli przeżywasz załamanie, a nie chcesz ujawniać swojej tożsamości - napisz na asku, że jest Ci potrzebna pomoc, zakładam gochat i nie wiem kim jesteś. Ryzykuję sporo, ale nie chcę już, aby ktokolwiek kiedykolwiek miał cierpieć. Nie pytajcie skąd tyle chęci, po prostu mam zamiar w trakcie swojego życia choć raz zrobić coś wielkiego, a jeśli chcemy zmienić świat to warto zacząć od nas samych, nic prostszego. Jeśli planujecie dostosować się do tej rady (zachęcam serdecznie), to możemy przejść do mojego osobistego Poradnika Pozytywnego Myślenia. Jeżeli nadal tu jesteś i przetrawiłeś fakt, że nie możesz zostać sam, kolejne zwycięstwo. 2:0.
Przede wszystkim znajdź swojego powiernika, anioła stróża, po prostu osobę, której będziesz mógł się radzić w sytuacjach załamki. Prawie nikt nie jest na tyle silny, aby wyjść z depresji sam. Zaufanie jest trudną sprawą, ale osoby o kruchej psychice nie powinny rzucać się na głęboką wodę i wychodzić z tego samodzielnie. 3:0
Kolejnym dobrym sposobem na danie upustu emocjom jest założenie swojego własnego Dziennika Przemyśleń. Możecie postrzegać to za zabawne, ale jest naprawdę dobre. Tu nie odgrywa roli to, czy potrafisz pisać, czy nie. To najmniej istotne. Po prostu bierzesz długopis i opisujesz wszystko, co leży Ci na sercu. Możesz pisać, kto Cię zdenerwował, w jaki nastrój wprawia Cię dzisiejsza pogoda, kogo poznałaś/eś, dlaczego nienawidzisz zupy warzywnej, czego żałujesz i z czego jesteś zadowolony. Często przelewając słowa na papier czuję się lepiej, nawet, jeśli nie mają one zbytniego sensu. Po prostu mam w głowie świadomość, że w końcu dogryzłam tej okropnej zupie warzywnej, że umieściłam gdzieś swoje niezadowolenie, więc nie wyżyję się na kimś, kto będzie chciał mi pomóc. Jeśli nie będziesz chciał/a wracać do złych wspomnień - zaklejaj kartki. Tu punktujemy wyżej, bo to kreatywne rozwiązywanie problemów, przyznaję więc 5:0.
Jeżeli występuje w Tobie apogeum wkurzenia - zacznij uprawiać sport. Dynamiczne działania są najlepsze na rozładowanie nadbagażu złej energii, poza tym biegając sprintem, czy uderzając z impetem w worek, pozbędziesz się nadmiaru gniewu, przynajmniej nie zrobisz nikomu krzywdy. Dodatkowo podczas uprawiania sportu, czy tańca wydzielane są endorfiny - hormony szczęścia. Często osoby przygnębione nie lubią swojego ciała, a przy tym możesz się wyładować, a także i zrzucić zbędne kilogramy. Za trenera Oliwkę możemy dobić do 6:0.
To bardzo ważne, zajmij czymś negatywne myślenie. Po prostu poszukaj sobie jakiegoś zajęcia, które sprawi, że ruszysz z życiem do przodu i nie będziesz tkwił w beznadziejnym miejscu. To może być cokolwiek, poważnie. Możesz zainteresować się sztuką, polityką, kosmetykami, nauką, kuchnią, możesz majsterkować, zacząć kurs tańca, poćwiczyć śpiewanie, zacząć naukę gry na instrumencie, możesz nawet grać w gry, byleby jakkolwiek zająć swoją głowę. Dobrze jest oglądnąć czasem film, najlepiej w towarzystwie osoby, z którą czujemy się dobrze, książka też jest dobrym rozwiązaniem. Ja wybrałam właśnie nią i to ona miała na mnie ogromny wpływ. Jest nią Poradnik Pozytywnego Myślenia, której autorem jest Matthew Quick.
Jest to książka, którą mogę polecić absolutnie każdemu. Chwyciła mnie za serce swoją prostotą, humorem, jaki zawarty jest na jej stronach, a także głównym bohaterem. W skrócie : Pat jest osobą po przejściach, właśnie wyszedł ze złego miejsca (zakładu psychiatrycznego) i wydaje mu się, że jego życie to film, który skończy się happy endem - powrotem jego byłej żony. Pat biega, robi tysiące brzuszków, czyta wiele książek, łyka kolorowe tabletki i ćwiczy bycie miłym. Na swojej drodze spotyka sympatycznego terapeutę, a także tajemniczą i równie zakręconą Tiffany. Jednak wiadomo, w życiu nie wszystko da się zaplanować. Jak skończą się jego zmagania z samym sobą i czy pod koniec skąpany w zachodzącym słońcu namiętnie będzie całował się ze swoją byłą żoną ? W poszukiwaniu odpowiedzi na te pytania, oraz dlaczego zmieniła ona moje podejście do życia - przeczytaj koniecznie.
Poleciłam wam książkę, dbam o wasze obcowanie z literaturą, jestem coraz lepsza, 7:0.
Poleciłam wam książkę, dbam o wasze obcowanie z literaturą, jestem coraz lepsza, 7:0.
Istotną sprawą jest kreowanie swojej osobowości. Osobom pragnącym zmiany obrotów wydarzeń, a także pesymistom polecam rozpoczęcie pracy nad samym sobą. To chyba najtrudniejszy element całej układanki, ale możliwym jest, że brakującym puzlem może być twój brak cierpliwości. Kształtując się i korygując swoje wady stajemy się lepszymi ludźmi, przez co żyje się łatwiej, bez utrudnień. To niełatwe zadanie, ale o przegranej nie świadczą potknięcia, a rezygnacja. Wstać po upadku to piękna wygrana. Ja osobiście ćwiczę bycie miłą, jak Pat z Poradnika Pozytywnego Myślenia. Nie jest to proste, ale czasem warto ugryźć się w język, potraktować kogoś wyrozumialej lub po prostu się uśmiechnąć. Pamiętajmy, że dobro wraca podwójnie. Niestety punktowałam już podwójnie, więc wstępną walkę kończymy z wynikiem 8:0.
Tak oto z drobnym poradnikiem na dziś was opuszczam. To od was zależy, w jaki sposób go odbierzecie i jakie słowa uznaliście za potrzebne. Powiedzmy, że byłam jedynie drobnym elementem, który ułatwił wam podjęcie decyzji w sprawie swojego życia. Czekam na was na swoim asku i na swoim facebooku. Chciałabym wzbudzić w was potrzebę uśmiechania się, bo to chyba najpiękniejszy gest, jakim w tak okrutnych czasach możemy siebie obdarować, śpijcie dobrze.
O.
Tak oto z drobnym poradnikiem na dziś was opuszczam. To od was zależy, w jaki sposób go odbierzecie i jakie słowa uznaliście za potrzebne. Powiedzmy, że byłam jedynie drobnym elementem, który ułatwił wam podjęcie decyzji w sprawie swojego życia. Czekam na was na swoim asku i na swoim facebooku. Chciałabym wzbudzić w was potrzebę uśmiechania się, bo to chyba najpiękniejszy gest, jakim w tak okrutnych czasach możemy siebie obdarować, śpijcie dobrze.
O.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz