# 8 The Queen is back

Nie wierzę, że znowu tu jestem. Czuję się niestabilnie, jak gdybym pisała do was po raz pierwszy. Nawet nie wiem, czy ktoś tu jeszcze zaglądał, czy ktoś jeszcze o Oliwce pamięta. Jeżeli stał się cud i ktoś zatęsknił za wiecznymi narzekaniami i amatorskimi wypocinami Oliwii S - przepraszam najmocniej, dopiero teraz jestem w posiadaniu urządzenia pozwalającego mi pisac. Wracam, by opisywac tu swoje myśli, bo ostatnio skłębiły się i wiszą nad moją głową niczym chmury, dlatego ciągle przeżywam emocjonalny sztorm, galimatias, ulewę. Zawsze lubiłam niestandardowe warunki pogodowe, ale nie, jeśli przenoszą się one wewnątrz mnie...



Cześć wszystkim, jestem Oliwka, żyję. Choć tak ciężko w to uwierzyć, ponieważ koniec roku szkolnego nakłada na mnie pierdyliard obowiązków i spraw, a zagubiłam się ostatnio, więc pomnóżmy to razy 234565. Czyli pesymistycznie jak zawsze, bo inaczej nie byłabym sobą, Oliwką ze zbyt wybujałą wyobraźnią, dwubiegunowym zachowaniem i nadmiarem myśli. Tu następuje krępująca cisza, ponieważ wycieńczona życiem (mój nocny tryb życia osiągnął swoje apogeum) ledwo kontaktuję i naprawdę wylewam siódme poty, żebyście w połowie tego postu nie kliknęli bestialsko w krzyżyk znajdujący się koło jakże kreatywnego pseudonimu artystycznego z tandetną i przeuroczą miniaturową ikonką kawy. Nabrałam trochę powietrza w płuca, wyczerpałam siłę w nogach, zapełniłam niedostrzegalny notatnik refleksji i jestem gotowa, by dzielić się z wami na nowo słowem, może zmienionym, a może całkiem wiernie oddającym poprzedni zarys mojej twórczej sylwetki. 

Tryb narzekanie : ON 

Idzie lato, idą insekty, idą upały, idzie słońce, idzie światło, idzie się zastrzelić. Tu z miejsca pozdrawiam bardzo serdecznie osoby z nyktofilią, będące wampirami, nocnymi gamerami bądź outsiderami, każdego, kto jest poirytowany światłem bijącym od gwiazdy centralnego układu słonecznego i podobnie jak ja – nie lubiących się opalać (tak, jestem kobietą i smażing nie należy do moich wakacyjnych upodobań, bladość wiecznie). Informacją przyprawiającą moją twarz o krzywiznę (tak, tak nazywam swój uśmiech) jest fakt, że już tylko trzy poniedziałki dzielą nas od beztroskiego NICNIEROBIENIA (chociaż kierując się tym tropem – mam codziennie wakacje). Zmuszona do opuszczenia moich najdoskonalszych i zaciemnionych czterech ścian, wyruszam w świat, aby odnaleźć odpowiedź na pytanie : Gdzie jest życie, które umknęło po cichu na palcach i dało mi cztery miesiące duchowej wegetacji ? Wakacje będą progresem, będziecie zadowoleni, jak i ja będę zadowolona. Czas postawić na pozytywny egoizm (chociaż jest on moją nieodłączną cechą, nawet i w negatywnym tego słowa znaczeniu) korekta - czas więc postawić na coś konstruktywnego, zmotywować się, sięgnąć po dobrą muzykę, wypić kawę, ogarnąć myśli, zjeść coś, wypić kolejną kawę, przeciągnąć się trzy razy i znowu coś zjeść, aż w końcu…

Aż w końcu powstanie coś o temacie bardziej konkretnym niż ten, już jutro.




Dziękuję, że jesteście :)


O. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz