# 15 Kolejny rok bez pączka, polub się.

Cześć.

Dziś tłusty czwartek. Dzień bez wyrzeczeń, pełen usprawiedliwień. To właśnie dziś, kiedy chcesz przeglądnąć się dyskretnie w sklepowej szybie, zamiast twarzy widzisz dziesiątki zachęcających wystaw typu: Kup mnie, jestem najlepszym pączkiem na świecie. To właśnie dziś każdy sprzedawca wita cię przesympatycznym uśmiechem w podzięce, że wybierasz akurat jego apetyczne pączuszki. I kto by pomyślał, że pierwotnie w tłusty czwartek pączki faszerowano słoniną, boczkiem i mięsem a zapijało się wódką, zapewne nikt. Dopiero 5 wieków temu zaczęto serwować tą słodkość z ukrytym orzeszkiem, który - w przypadku natrafienia na niego - miał oznaczać dostatek. Aktualnie w społeczeństwie można wyróżnić kilka typów konsumentów.

Konsument A żyje błogo i tłusty czwartek nie jest dla niego żadnym wyjątkiem, napełnia brzuch do syta konkurując z towarzyszami o największą ilość pochłoniętych wypieków.
Konsument B zna umiar i opowiada się wraz z innymi rozsądnymi, że jeden pączek nie stanowi wyjątku, po czym zatapia zęby w lukrowanej polewie i doznaje uniesienia pod wpływem rozpływającej się konfitury różanej
Konsument C zgrywa świętoszka, lecz gdy nikt nie spogląda, układa pączki na talerzu i jak utalentowany budowniczy, powolutku, bez pośpiechu rozbiera misternie ułożoną wcześniej budowlę, nie pozostawiając po sobie okruszków.
I w końcu konsument D, dla którego pączek to zbrodnia w biały dzień, bo to od 250 do 400 kalorii, jego spalenie zajmuje aż pół godziny biegania/ godzinę aerobiku lub 45 minut pływania.

A jak wypowie się ta cwaniara, która z taką łatwością ocenia ludzkie słabości?

Otóż, powiem wam, jak w tytule - kolejny rok bez pączka. Nie popadam ze skrajności w skrajność, a robię to tylko z niechęci do pączków i dbania o własne zdrowie. Jednakże nie nad tym mam zamiar rozwodzić się dziś. Zabawmy się w wielkich obserwatorów świata i wyciągnijmy pewne wnioski ze wcześniejszych zdań.

Chodzi mi o cały obłęd, obłęd figury, kompleksy i te sprawy. Nie mam pojęcia skąd wzięły się te obsesje u dziewczyn, co doskonale rozumiem, bo taki pogląd na sprawę miałam jeszcze dobre cztery miesiące temu i czasem nadal zaświeca mi się lampka w głowie: Oliwka, musisz dorzucać do pieca, bo do wakacji pół roku, a nadal nie widać ci w pełni odstających kości biodrowych. CO Z TEGO. Zauważyłam naprawdę chory pościg za wykreowanymi (najczęściej) przez programy komputerowe piękności. Może do was, dziewczyn, którym zależy na swojej urodzie nie przemówi argument, że kobieta z krągłościami jest najwspanialszym darem dla mężczyzny i nawet nasi dziadkowie już wiedzieli o tym te kilkadziesiąt lat temu. Faceci mają nawet trochę gorzej. Praktycznie w każdym filmie/klipie/książce ukazany jest mężczyzna z sześciopakiem na klacie, noszący w jednej ręce ukochaną nie do końca lekką, która trzyma siatkę z zakupami, na baranach nosi dwójkę dzieci, a w drugą ręką podnosi hantlę o ciężarze 150 kg... Ponadto kobieta przecież nie ma prawa być wieszakiem, mamy okres i ochotę na kawałek ciasta (lub całą blachę), jesteśmy wrażliwe i nie macie prawa nas obrażać. No tak, ale dziewczyny nie chcą grubego chłopaka, teraz każdy musi chodzić na siłownię, a nawet te kilka kilogramów więcej są wstydem na tle herosów, z którymi spotykają się nasze koleżanki. To wszystko to po prostu bzdura. Nie zdajecie sobie sprawy z głupoty sytuacji? 


"Papier,w który zapakowany jest prezent, zwykle nie zdradza, co jest w środku. Czasami najlepsze prezenty są bez opakowania."

Moim zdaniem, z resztą nie tylko moim, Regina Brett pisała o tym w książce ,,Bóg nigdy nie mruga'' (co tak bardzo polecam, że chyba skuszę się na recenzję tutaj), najseksowniejszym organem płciowym jest mózg. Uroda z wiekiem przemija, pisałam o tym chyba nawet jakiś czas temu, skóra zawsze będzie traciła jędrność, włosy będą wypadać (zęby też), a nasza kondycja będzie słabsza niż obecnie. Oczami kochają ci, którzy tak naprawdę nie chcą miłości (chociaż ja pokochałam wszystkim i jestem najszczęśliwszą kobietą na świecie). Pomyślmy inaczej. Jeśli masz niewyobrażalnie wysokie wymagania, które przerosły termosferę, planetę a nawet i Drogę Mleczną, to co jeśli ty nie spełnisz czyichś wymagań, co? 

Jest mi naprawdę przykro, kiedy słyszę od kogoś: Wiesz Oliwka, mam niezłe kompleksy, wystarczy popatrzeć na te piękności, przez to nie znajdę swojej drugiej połówki, nie spełnię marzeń, ani nie odważę się wystąpić w mojej ulubionej sztuce, którą niedługo wystawia szkoła. Kiedyś takie głosy słyszałam z dość niedalekiego środowiska, po prostu z własnego mózgu. Sukces osiągają również ci bez wspaniałego ciała (o tym za chwilę), bo ciało stanowi tak naprawdę niewielką część wszystkiego. Choć nie będę wspominała o tym, że dla świętego Aleksego było w ogóle niczym, bo to już nie bardzo na temat (humanistyczne skojarzenia). Czasami nie warto oceniać, bo ktoś akurat może ćwiczyć, niektórzy w ogóle mimo wysiłku nie chudną, a najwięksi pechowcy tyją na wskutek choroby. Zachęcam do pokochania siebie, co mi już w większej części się udało, bo to ułatwia życie. Najważniejsze w tym wszystkim jest własne samopoczucie, bo jeśli czujesz się najseksowniej w rozmiarze 44, to czy dla "trendów" warto to zmieniać? Odnajdź swoją pewność siebie, ale nie zapominaj, że twoja waga dla najważniejszych na twojej drodze ludzi nie będzie stanowiła niczego istotnego. Ciało nie przekreśli twoich marzeń o byciu kimkolwiek (istnieją blogerki modowe noszące rozmiary XXL, naprawdę), a jeśli zostaniesz poddana zaszufladkowaniu do grubych i nieciekawych, skreśl tę osobę tak szybko, jak ona skreśliła ciebie. 

Pokażę ci kilku ludzi sukcesu, bez okładkowego wyglądu, oto i oni.

1. Adele. Chyba każdy zna choć kilka piosenek z albumu "21". Jest to niezwykle znana i obdarzona przepięknym głosem kobieta. Czy ktoś z was nigdy o niej nie słyszał, naprawdę? I co ważne - czy jej waga przeszkadza wam we wzruszaniu się jej piosenkami? No właśnie.

























2. Monica Bellucci, znana z roli bardzo seksownej Kleopatry w "Asterix i Obelix. Misja Kleopatra". Okrzyknięta jedną z najpiękniejszych kobiet stąpających po ziemi, swoją figurę traktuje jako atut.



























3. Jak już mowa o słynnym duecie z Galii, oto i Obelix z charakterystycznymi warkoczami, odstającym brzuszkiem i nadludzką siłą, a właściwie Gérard Depardieu, którego lubi każdy z nas. Myślicie, że jest przegranym, bo wzięto go do filmu i nabijano się z jego rozmiarów? Otóż tą charakterystyczną rolą zarobił w Polsce 1 000 000 dolarów.




4. Kto go nie zna? Wydaje mi się, że nie istnieje ktoś taki, otóż... Robert De Niro. Jeden z najsłynniejszych aktorów, świetny, uwielbiany przez kobiety, jednak bez wyrzeźbionego brzucha. 



























5. Może nie wszyscy skojarzą serię kulinarną "Nigella gryzie", ale tytułowa bohaterka jest jedną z najsłynniejszych kucharek na świecie, świetnie zarabia, a mężczyźni uwielbiają ją oglądać, da się?

































7. Na koniec zostawiam wam najsłynniejszą ikonę na świecie, Marylin Monroe. Pewna siebie, powalająca, pełna uroku i charakteru. Jak widzicie, nie odstawały jej żebra, nie miała idealnie prostych włosów sięgających za tyłek, widzicie gdzieś przerwę między udami lub płaski brzuch? 






























 Takich osobowości jest mnóstwo, ludzi sukcesu z nadwyżką kilogramów. W tej chwili wspólnie dochodzimy do jednego wniosku: żeby osiągnąć sukces, nie trzeba wcale nosić rozmiaru XXS czy odpuszczać wszystkiego, co dobre. Życie też jest dobre, więc nie odpuszczaj. Warto pamiętać też, że to osoby przeciętnej urody czy figury zostają rozpoznawane przez cały świat. Taka jest zabawna kolej rzeczy i przypadek losu. Ten, kto cię pokocha prawdziwie, zostanie, bez względu na napady głodu czekolady czy łzy przy zrzucaniu kilogramów.

Jeśli natomiast występujesz w postaci kata, to odpowiedz na moje pytanie. Czy prawdziwy ideał staje się nim tylko, gdy podczas poniżania kogoś buduje na tym swój posąg? Dowartościowanie się czyjąś kruchością, mniejszym powodzeniem? Wiecie, krytyka nie zawsze wiąże się z zazdrością, czasem jest to tylko czerpanie korzyści czyimś kosztem, ale dla mnie to największa słabość. Przyznać się sobie, że poczucie wartości przez samego siebie jest niewystarczalne. Ludzie, na których budujesz swój wizerunek to marny fundament. 

Być może nadal myślisz, że żadne z powyższych słów nie są w stanie ci pomóc, wpadnij jutro, trochę cię zmotywuję do działania.


Reszcie życzę smacznego i dziękuję, że mogliście dopełnić sytość moimi słowami. 


O.















4 komentarze:

  1. Obłędna notka <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Piszesz naprawdę dobrze,ale czytając Twoją notkę nie mogę oprzeć się wrażeniu,że jest to cholernie pseudointeligentne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmmm, jak myślisz - gdzie popełniam błąd? Chciałabym, żebyś mi to po prostu wytłumaczył/a.

    OdpowiedzUsuń