#18 po pewnym czasie

Jak nigdy mam ochotę na Coldplay, nie żadną konkretną płytę co prawda, ale na taką składankę przygotowaną przez kogoś bardzo sympatycznego na You Tube. Siedzę przed biurkiem, piję herbatę o smaku waniliowo - jagodowym i tak jakoś się rozpływam. Jak niewiele człowiekowi potrzeba czasami do szczęścia, co? Aż trudno mi uwierzyć w to, co właśnie robię. Piszę. Po półrocznej przerwie - ja piszę. I jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa, bo sprawia mi niemało radości takie beztroskie siedzenie i rozważanie nad tym, co po tak długim czasie mogłoby Cię zadowolić. Jeśli tu jesteś, to muszę Ci bardzo podziękować, bo nie czuję się sama ze swoim słowem. Jesteśmy naprawdę gościnni i uwielbiamy nowe osoby, jak i stałych bywalców na tym blogu. Herbata w trakcie parzenia, maliny w kubeczkach, możemy chyba zaczynać. No to... co u Ciebie słychać?

źródło: weheartit.com


Muszę Ci powiedzieć, że u mnie bardzo dobrze. Naprawdę. Trochę dojrzewam, bo mam już siedemnaście lat od pierwszego września i staram się uczynić ten rok wyjątkowo refleksyjnym. Pewnie pomyślisz: No zwariowała. Całe życie z głową w chmurach, a ona chce jeszcze dalej odlecieć? Może masz trochę racji. Termosferę zostawiłam daleko w tyle, ale do kosmosu jeszcze mi trochę brakuje, co nie oznacza wcale, że nie stąpam twardo po ziemi. Takie podróże pełne myśli dobrych, jak i tych zwodniczych kosztują mnie bardzo wiele odwagi. W końcu, żeby marzyć i realizować te marzenia trzeba być trochę szalonym. Uciekając od zasad i konwenansów polecieć po kilka gwiazd, aby zasadzić je w doniczkach i patrzeć jak rosną. Tak też zrobiłam, uwierz mi. 

Pomyślałam o swojej duszy i o zasadzeniu w niej kilku goździków, swoją drogą uważam, że to najpiękniejsze kwiaty na Ziemi, razem ze stokrotkami. Trochę zamieniłam się w ogrodniczkę tej jesieni, bo pielęgnuję swoje marzenia i doglądam istotnych zmian we własnym wnętrzu.

Zaczęłam trochę grać w szachy, wróciłam do czytania książek (właściwie to pożeram je na miarę możliwości), piszę coś czasem na kolanie podczas historii, otwieram się na jeszcze nowszych ludzi (o przyjaciołach nie zapomniawszy), rywalizuję ze swoimi słabościami biegając po okolicznych lasach, aktorzę troszkę i staram się być jak najlepszą koleżanką, uczennicą, córką, wnuczką i kobietą życia dla mojego wspaniałego mężczyzny, bez którego to wszystko nie miałoby określonego ładu i składu. Bardzo długo zbierałam się na takie drobne kroki w stronę samospełnienia. Zawsze mówiłam sobie: Zabrałabym się za to, gdyby nie nauka, a wiesz co robiłam potem? Aż wstyd się przyznać, ale całymi dniami siedziałam na Facebooku i odświeżałam stronę. Nici z nauki i jakichkolwiek zainteresowań. Totalne dno, co? 

W końcu pomyślałam - nadchodzi jesień. Natura delikatnym podmuchem wygoniła zieleń z liści, zabrała całe ciepło dla siebie i pokłóciła się z ptakami, które zaczynają stopniowo wylatywać na wakacje. Jesień przechadza się ulicami, obserwując ludzi pełnych powagi, zadumy i smutku. Przecież ona nie musi być zbiorem poniedziałków z całego roku. Ja osobiście jestem jej wielką fanką, ale zdaję sobie sprawę z tego, że jako jedna z nielicznych zapraszam ją czasem do lasu na spacer i tak sobie idziemy w ciszy, podziwiając piękny świat będący krajobrazem naszych źrenic.

Aktualnie sen z powiek spędza mi fakt, że naprawdę niewielu ludzi w okół mnie się uśmiecha. Nawet na ulicy. Co gorsze - kiedy ja się do kogoś bezinteresownie uśmiecham, to zdarzają się przypadki, gdy przechodzeń lustruje mnie wzrokiem głodnego sępa. Czy to nie dziwne, że wszystko musi mieć podtekst, interpretację, drugie dno? Czy prozaiczne czynności zamarły? A radość z prozaicznych rzeczy? Chyba też. Bo możecie mnie uznać za dziecko (o co specjalnie nie dbam), ale mi radość sprawia kasztan na ulicy lub kolorowy liść, który spadnie mi na głowę. I to nie tak, że ja nie mam zmartwień, ale wiecie co? Zaczęłam zadawać sobie pytanie, które zmieniło trochę mój światopogląd (polecam Reginę Brett) ,,Czy za pięć lat to będzie miało jakiekolwiek znaczenie?".

Narzekaj i nic z tym nie rób. Zdaj sobie sprawę z tego, że banalne pytanie może Ci pomóc. Zadaj je sobie głośno w trudnej sytuacji. Jeśli nie zadziała, to zadaj je jeszcze trzeci i dziesiąty raz. Czasami pewne rzeczy wymagają cierpliwości. A kiedy już będziesz gotów uwierzyć, że wiele z naszych problemów nie ma żadnego znaczenia w przyszłości - usiądź w miejscu, które daje Ci poczucie wolności, zjedz coś dobrego i bądź szczęśliwym człowiekiem.  

- O.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz